shopping_cart0
menuMENU

Regulamin sklepu po niemiecku - kiedy wystarczy tłumaczenie, a kiedy polski regulamin to za mało

Poradnik: sprzedaż zagraniczna a regulamin sklepu

Dokładasz do sklepu niemiecką wersję językową i od razu wraca pytanie: czy potrzebujesz drugiego regulaminu, napisanego według prawa niemieckiego? A co, jeśli Niemiec po prostu kupi w Twoim zwykłym, polskim sklepie?

Pytanie wraca za każdym razem, gdy ktoś zaczyna sprzedaż do Niemiec albo do innego kraju Unii. Krótka odpowiedź: w większości przypadków polski regulamin wystarczy, a wersja niemiecka jest jego tłumaczeniem i niczym więcej. Wszystko sprowadza się do jednego pojęcia - kierowania działalności na dany rynek. W skrócie: czy z tego, jak sprzedajesz, widać, że celujesz w klientów z konkretnego kraju. Rozłóżmy to na trzy sytuacje.

W całej Unii obowiązuje ten sam szkielet przepisów

Dobra wiadomość na start: nie masz do czynienia z 27 osobnymi systemami prawnymi. Najważniejsze zasady handlu w internecie płyną z tych samych unijnych aktów. Dyrektywy każde państwo przepisuje na własną ustawę, rozporządzenia - jak RODO - obowiązują bezpośrednio i identycznie wszędzie:

  • prawa konsumenta przy sprzedaży na odległość: obowiązki informacyjne, czyli co musisz powiedzieć klientowi, zanim kliknie „kupuję", oraz prawo odstąpienia od umowy w 14 dni - z ustawowym katalogiem wyjątków, m.in. dla towarów robionych na indywidualne zamówienie,
  • odpowiedzialność sprzedawcy za zgodność towaru z umową, czyli reklamacje, oraz odrębne zasady dla treści i usług cyfrowych (dostęp do platformy, materiałów, oprogramowania),
  • ochrona danych osobowych, czyli RODO - rozporządzenie stosowane bezpośrednio, choć w kilkudziesięciu miejscach zostawia państwom margines i każde ma własną ustawę uzupełniającą,
  • przejrzystość cen i promocji, w tym obowiązek podania najniższej ceny z 30 dni przed obniżką,
  • zasady handlu elektronicznego oraz obowiązki z aktu o usługach cyfrowych (DSA) - dotyczą także zwykłych sklepów, choćby dlatego, że publikują opinie klientów.

Dlatego regulamin przygotowany zgodnie z prawem polskim jest jednocześnie regulaminem zgodnym z prawem europejskim - polskie przepisy o prawach konsumenta, ochronie danych i handlu elektronicznym są wdrożeniem tych samych unijnych reguł. Niemiecki konsument kupujący w polskim sklepie nie trafia w prawną próżnię. Ma prawo odstąpienia od umowy, obowiązki informacyjne działają na tych samych zasadach, a przycisk kończący zamówienie musi jasno mówić o obowiązku zapłaty - pisaliśmy o tym przy okazji przycisku potwierdzającego złożenie zamówienia.

Szkielet jest wspólny, ale to nie jest kopia jeden do jednego. Tam, gdzie przepisy unijne na to pozwalają, państwa poszły własną drogą: dyrektywa towarowa dopuszcza dłuższą niż dwuletnia odpowiedzialność sprzedawcy i część krajów z tego skorzystała, na przykład Szwecja ma trzy lata. Pytanie nie brzmi więc „czy Niemcy mają własne przepisy" - mają. Brzmi: czy akurat Ciebie dotyczą.

Czy potrzebujesz niemieckiego regulaminu sklepu? Trzy sytuacje

1

Polski sklep z niemiecką wersją językową - regulamin zostaje polski

Masz polską firmę, sprzedaż realizujesz z Polski, nie zakładasz niemieckiej spółki ani osobnego niemieckiego sklepu. Dokładasz tłumaczenie strony, żeby ułatwić życie klientom zza zachodniej granicy.

Czy potrzebujesz niemieckiego regulaminu sklepu?

Nie, przynajmniej nie automatycznie. To nadal polski sklep internetowy. Przetłumaczenie sklepu na niemiecki czy angielski nie robi z niego sklepu niemieckiego ani angielskiego - wersja obcojęzyczna jest tłumaczeniem dokumentów przygotowanych zgodnie z polskim prawem. Regulamin sklepu po niemiecku jest w takiej sytuacji przekładem polskiego dokumentu, a nie osobnym dokumentem napisanym od nowa. Regulamin po angielsku rządzi się dokładnie tą samą zasadą.

Jedno zastrzeżenie warto znać od razu: samo tłumaczenie nie jest zupełnie neutralne. Język i waluta należą do okoliczności, które sąd bierze pod uwagę, oceniając, czy kierujesz sprzedaż na dany rynek - wracamy do tego w sytuacji trzeciej. Same z siebie niczego nie przesądzają, ale w towarzystwie kilku innych sygnałów zaczynają znaczyć.

Co robisz w praktyce

Zostajesz przy swoim regulaminie sklepu internetowego i polityce prywatności, tłumaczysz je razem z resztą dokumentów i dodajesz klauzulę wskazującą, która wersja językowa jest wiążąca. Klient, który czyta sklep po niemiecku, a politykę prywatności dostaje po polsku, nie dostał realnej informacji.

2

Sklep tylko po polsku, a kupuje w nim Niemiec - nic nie zmieniasz

Żadnej wersji obcojęzycznej. Sklep jest po polsku, ceny w złotych, a mimo to zamówienie składa ktoś z Niemiec, Hiszpanii albo Irlandii.

Czy trzeba coś zmieniać?

Nie, jeśli chodzi o regulamin i politykę prywatności. Sam fakt, że zagraniczny klient u Ciebie kupił, nie tworzy obowiązku przygotowania dokumentów według prawa jego kraju. Umożliwienie złożenia zamówienia z zagranicy to nie to samo, co kierowanie działalności na tamten rynek. Potwierdza to zresztą wprost unijne rozporządzenie o zakazie geoblokowania: nie wolno odmówić klientowi z innego kraju Unii zakupu tylko dlatego, że jest z zagranicy - i jednocześnie zastosowanie się do tego obowiązku samo w sobie nie oznacza, że kierujesz tam działalność.

Ten sam mechanizm znasz z offline'u. Sklep w Świnoujściu, do którego w sobotę wpadają Niemcy na zakupy, nie staje się przez to sklepem niemieckim. Zmieniłoby się to dopiero wtedy, gdyby zaczął wieszać ulotki po drugiej stronie granicy i budować się na tamtym rynku. Tak samo studio graficzne z polską stroną i jej angielskim tłumaczeniem: jeżeli z usług skorzysta klient z Hiszpanii, nie oznacza to konieczności przygotowania regulaminu według prawa hiszpańskiego.

Gdzie ta zasada się kończy

Dotyczy dokumentów. Poza nimi bywa inaczej i warto to wiedzieć, zanim paczka pojedzie za granicę: obowiązki opakowaniowe w Niemczech (rejestracja w rejestrze LUCID) oraz rozliczenie VAT w kraju konsumenta po przekroczeniu progu 10 000 EUR rocznej sprzedaży do całej Unii uruchamiają się niezależnie od tego, czy kierujesz tam działalność.

3

Kierujesz sprzedaż na rynek niemiecki - tu dokumenty trzeba przejrzeć

I dopiero tutaj coś się zmienia. Nie chodzi o pojedyncze zamówienia, tylko o świadome celowanie w konsumentów konkretnego kraju.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku z 7 grudnia 2010 r. (sprawy połączone C-585/08 Pammer i C-144/09 Hotel Alpenhof) wskazał otwarty katalog okoliczności, które mogą o tym świadczyć. Obok rzeczy oczywistych są tam takie, które łatwo przeoczyć:

  • kampanie reklamowe kierowane wyłącznie na rynek niemiecki - w tym płatne reklamy targetowane geograficznie na klientów z tego kraju,
  • niemieckie kanały marketingowe: telewizja, billboardy, prasa,
  • posługiwanie się językiem lub walutą inną niż zwyczajowo używane w Polsce, domena krajowa tego państwa (.de), niemiecki numer kontaktowy,
  • oferowanie dostawy do Niemiec, obsługa zwrotów na miejscu, wzmianki o klientach z zagranicy,
  • budowanie wizerunku lokalnego, niemieckiego sklepu i koncentrowanie na nim oferty oraz obsługi.

Żadna z tych rzeczy sama w sobie nie przesądza sprawy - sama dostępność strony w internecie i sama możliwość złożenia zamówienia z zagranicy również nie. Ale kilka naraz układa się w obraz sprzedaży kierowanej na dany rynek, a sąd patrzy na wszystko razem.

Co wtedy trzeba zrobić

Warto rozważyć przygotowanie dokumentacji zgodnej również z przepisami obowiązującymi w tym państwie. I spojrzeć szerzej niż na sam regulamin: wejście na konkretny rynek zwykle wiąże się też z obowiązkami podatkowymi (VAT rozliczany w kraju klienta), rejestracjami produktowymi i opakowaniowymi, a czasem z wymogami językowymi, które część państw narzuca wprost.

Co przetłumaczyć, jeśli robisz obcojęzyczną wersję sklepu.

  • regulamin sklepu oraz politykę prywatności,
  • klauzule informacyjne przy formularzach: kontakt, konto, newsletter,
  • informację o prawie odstąpienia od umowy razem z wzorem formularza,
  • koszty i warunki dostawy oraz zwrotu,
  • przycisk kończący zamówienie i maile transakcyjne: potwierdzenie zamówienia oraz wysyłki.

Reguła jest prosta: jeśli klient czyta sklep po niemiecku, powinien dostać po niemiecku także koszyk i maila. Przy okazji sprawdź, czy Twój regulamin nie odsyła jeszcze do unijnej platformy ODR - została wyłączona 20 lipca 2025 r., a odesłanie do nieistniejącego narzędzia dziś wprowadza konsumenta w błąd. Samo pozasądowe rozwiązywanie sporów działa dalej, zniknęła platforma.

Polski regulamin nie wyłącza ochrony zagranicznego klienta

Jest unijne rozporządzenie - Rzym I - które rozstrzyga, prawo którego kraju stosuje się do umowy. Mówi ono tyle: jeżeli kierujesz sprzedaż do konsumentów z innego kraju, zapis „obowiązuje prawo polskie" nie odbierze im ochrony wynikającej z przepisów, których nie da się wyłączyć umową - o ile w danej kwestii chronią ich mocniej niż prawo polskie.

W praktyce Twój regulamin nadal jest prawidłowy. Po prostu w konkretnym sporze pojedyncze przepisy kraju klienta mogą wejść przed polskie. Dotyczy to wyłącznie sytuacji, w której faktycznie kierujesz tam sprzedaż - i nie tylko Unii, bo ta sama zasada obejmuje konsumentów z Wielkiej Brytanii, Norwegii czy Szwajcarii.

Z kierowaniem sprzedaży wiąże się druga konsekwencja, w praktyce często dotkliwsza: sąd. Konsument może wtedy pozwać Cię przed sądem swojego kraju, a Ty jego - wyłącznie tam. Zapis „sądem właściwym jest sąd siedziby Sprzedawcy", który wisi w wielu polskich regulaminach, wobec konsumenta nie działa. Spór o zamówienie za kilkaset euro może więc oznaczać proces w Niemczech i po niemiecku.

Jest wreszcie rzecz, którą trzeba mieć w samym regulaminie, a nie tylko wiedzieć. Jeśli regulamin zawiera wybór prawa polskiego, powinien od razu informować konsumenta, że ten wybór nie odbiera mu ochrony z jego własnego kraju. Klauzula wyboru prawa, która o tym milczy, bywa uznawana za niedozwoloną - tak orzekł Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie C-191/15.

Umowa podlega prawu polskiemu. Wybór ten nie pozbawia Konsumenta ochrony przyznanej mu przez przepisy, których nie można wyłączyć w drodze umowy, obowiązujące w państwie jego zwykłego pobytu.

Czy tłumaczenie musi wykonać tłumacz przysięgły?

Nie. Przepisy nie wymagają, aby regulamin sklepu internetowego tłumaczył tłumacz przysięgły. Może to zrobić profesjonalny tłumacz albo można przygotować tłumaczenie w inny rzetelny sposób. Przysięgły jest od dokumentów urzędowych i pism do sądu, nie od regulaminu wiszącego na stronie sklepu.

Co innego sam język. Przepisy unijne pozwalają państwom członkowskim narzucić, w jakim języku mają być podane informacje umowne, i część krajów z tego korzysta. Jeśli kierujesz sprzedaż na taki rynek, sprawdź to osobno.

Zalecamy też dodać klauzulę, która przesądza, która wersja językowa rozstrzyga. Jeśli tłumaczenie okaże się nieprecyzyjne, od razu wiadomo, co obowiązuje:

W przypadku jakichkolwiek rozbieżności pomiędzy poszczególnymi wersjami językowymi Regulaminu, wiążąca i rozstrzygająca pozostaje jego wersja sporządzona w języku polskim.

Jedno zastrzeżenie: taka klauzula rozstrzyga spory o znaczenie słów, a nie o to, jakie prawo chroni konsumenta. Nie przełamie też zasady, że niejednoznaczne postanowienia wzorca tłumaczy się na korzyść konsumenta.

Kiedy wystarczy polski regulamin, a kiedy nie

Twoja sytuacja Jaki regulamin Na co uważać
Sklep tylko po polsku
zdarza się klient z zagranicy
Polski regulamin wystarczy, bez zmian Pojedyncze zagraniczne zamówienie nie zmienia dokumentów, ale obowiązki opakowaniowe i podatkowe mogą ruszyć wcześniej
Polski sklep + niemiecka lub angielska wersja językowa
sprzedaż prowadzona z Polski
Polski regulamin i jego tłumaczenie Tłumacz cały komplet dokumentów, dodaj klauzulę o wiążącej wersji polskiej
Sprzedaż kierowana na konkretny rynek
reklamy, domena krajowa, waluta, dostawy, lokalny wizerunek
Polski regulamin, ale z przeglądem pod przepisy tego kraju Bezwzględnie obowiązujące przepisy kraju klienta mogą mieć pierwszeństwo, a spór trafi przed tamtejszy sąd
Sprzedaż prowadzi odrębna spółka założona za granicą Dokumentacja pod prawo państwa jej siedziby To już nie jest polski sklep. Zasada działa też w drugą stronę: jeśli taka spółka kieruje sprzedaż do polskich konsumentów, polskie przepisy nadal ich chronią

Co jeszcze trzeba przetłumaczyć oprócz regulaminu

Polityka prywatności i zgody oraz klauzule informacyjne mają być podane w sposób zrozumiały dla odbiorcy - RODO wymaga jasnego i prostego języka. Trudno uznać ten warunek za spełniony, gdy klient obsługiwany po niemiecku dostaje informację o swoich danych wyłącznie po polsku. Dlatego rekomendujemy tłumaczyć cały komplet, a nie sam regulamin.

Jeśli klient zakłada u Ciebie konto albo zapisuje się na newsletter, dochodzą zasady świadczenia usług drogą elektroniczną. A gdy w trakcie trwania takiej relacji zmieniasz warunki, obowiązują reguły opisane w tekście o zmianie regulaminu sklepu internetowego.

Problem rzadko polega na braku niemieckiego regulaminu. Znacznie częściej widzimy inny rozjazd: sklep mówi po niemiecku, a dokumenty zostały po polsku.

Nie wiesz, w której z trzech sytuacji jesteś? To jest dokładnie to pytanie, które rozstrzygamy na pierwszej rozmowie: patrzymy, jak realnie sprzedajesz - język strony, waluta, reklamy, dostawy - i mówimy wprost, czy zostajesz przy polskim regulaminie z tłumaczeniem, czy trzeba przygotować dokumenty pod konkretny rynek. Jeśli trzeba, robimy komplet razem z tłumaczeniem i klauzulami o wersji wiążącej.

Porozmawiaj z nami - bezpłatnie

Artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej dla konkretnej sprawy. Ocena, czy kierujesz działalność do konsumentów z innego kraju, zależy od realiów Twojej sprzedaży. Stan prawny na 31 lipca 2026 r.

Zespół Kancelarii KZ

Masz pytania?

Często pytacie nas:

  • Czy powinnam zastrzegać znak towarowy?
  • Jakie dokumentu potrzebuję do swojego sklepu?
  • Czy moje dokumenty są zgodne z prawem?
  • Czy potrzebuję RODO?

Skontaktuj się z nami, odpowiemy na Twoje pytania.

Jak to wygląda?

1. Uzupełnij formularz obok, opisz krótko swoje pytanie.

2. Magda lub Przemek zadzwonią do Ciebie i odpowiedzą na Twoje pytania, bez zobowiązań.

Zadzwoń do nas: 795-846-132

lub uzupełnij formularz kontaktowy:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu obsługi zapytania wysłanego przez formularz kontaktowy zgodnie z polityką prywatności.
Zamów rozmowę
Skontaktuj się z nami

Nasze biuro jest teraz zamknięte. Zostaw niżej swój numer telefonu, a oddzwonimy tak szybko jak to możliwe.

Jesteś 43 osobą, która uzupełniła dziś ten formularz.
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu obsługi zapytania wysłanego przez formularz kontaktowy zgodnie z polityką prywatności.